Dam rade. Musze. Już zbliża się koniec. Nie, nie, nie. Celuje we mnie. Ufff. Pudło. Trafiło obok. O nie! Trafiło! Ratunku! Żyje. Jakoś się wygrzebałam. Szepcze do wojownika obok:
- Nie daje rady.
Znów celuje. Nie mam złudzeń. Trafi w serce. Chociaż...
I w tym momencie zadzwonił dzwonek i uratował nas wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz